Jej samotność

Przemijanie
Zwierzała się jemu ze, jestem samotna
A on to rozumiał
Ta wielką mydlaną potrzebę kochania
Stawał przed nią na tle burego nieba
Ciągle nieruchomy
Ciągnąc cisze
Lekko podrapaną
Przez jej usta i dotyk
Co chwilę szarpiac za ramię
Z oddali prosił o zrozumienie
Ze każdy ma jakies powołanie
Przekonywał ze, nie przegania samotności
tylko skonczył się sen o motylu na płatkach rózy
Na którego można juz tylko patrzeć.
3
37 odsłon 2 komentarzy

Komentarze (2)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

duch44 13 lat temu
podoba mi się
słaby_jestem 13 lat temu
polskie znaki zapomiane w tym wierszu, ale ogolnie dobry utwor , catharsis=D
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie