złoty sen
napisał Tomasz Michał Jeka ©
nie przerwie ciszy
klinicznie skomponowane wnętrze
pogrąża się w chaosie
wzór za mozaice odchodzi płatami
łuszczy się wraz z powierzchnią realnego kształtu
powieki kleją się do siebie
na styku wyrasta cierń
strojąc się w kwiaty
w fazie rem zachwianej rzeczywistością
krzaczasto jeży się linia
zmierza niebezpiecznie na szczyt wodospadu
z rykiem wody
przychodzi przebudzenie
w sinym spojrzeniu utkwiły
grudki wypalonego żaru
resztki złota pieką
nieznośnie
przemożnym pragnieniem ukojenia
sczerniały kwiaty ucięte nożem
łodyga samotnie szuka nieba
bez możliwości odrodzenia
nie przerwie ciszy
klinicznie skomponowane wnętrze
pogrąża się w chaosie
wzór za mozaice odchodzi płatami
łuszczy się wraz z powierzchnią realnego kształtu
powieki kleją się do siebie
na styku wyrasta cierń
strojąc się w kwiaty
w fazie rem zachwianej rzeczywistością
krzaczasto jeży się linia
zmierza niebezpiecznie na szczyt wodospadu
z rykiem wody
przychodzi przebudzenie
w sinym spojrzeniu utkwiły
grudki wypalonego żaru
resztki złota pieką
nieznośnie
przemożnym pragnieniem ukojenia
sczerniały kwiaty ucięte nożem
łodyga samotnie szuka nieba
bez możliwości odrodzenia