pieśń nieżycia

Świat
błyszcząca żółć oczu samochodów
i morfologia zabójcy lub motelu
dławią mnie wekslem dowodów
zgniatają jak banknot ciszy w portfelu

moszcz z krwi zalewa tunele nieba
i Gabriel z baryłką ratafii
umiera biała obłoków gleba
pszenica rezurekcji w lochach parafii

rezydencja króla wynajęta dawno
przez szczury oblężenia i szkielety kurw
snajper wystrzelił w luksusowe prawo
przebijając zapluty talizmanów mur

zabierz mnie z powrotem
do chaty wiosny i tanga
gdzie słońce śmierdzi potem
i kraj mój niszczy bezdenna falanga
nieżycia
0
12 odsłon 1 komentarzy

Komentarze (1)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

M
mopek 15 lat temu
Czas dokonany; już zniszczyła metaforami dopełniaczowymi.
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie