Tam o zmierzchu
Niebo stygnie z ognia zachodzącego słońca.
Czuję chłód w uszach.
Wiatr pieszczotliwie rozwiewa włosy dam.
Drażniąca harmonia gładkiej tafli jeziora...
Nozdrza skąpane zapachem wiśni.
Wszystko bez zmian,
Piękne,
I tak narcystycznie obojętne
Na Twoj ból.
Czuję chłód w uszach.
Wiatr pieszczotliwie rozwiewa włosy dam.
Drażniąca harmonia gładkiej tafli jeziora...
Nozdrza skąpane zapachem wiśni.
Wszystko bez zmian,
Piękne,
I tak narcystycznie obojętne
Na Twoj ból.