Kiedy patrzysz na mnie

Miłosne
Źrenice w nieznajomy kształt
przeistoczyły swe oblicze
Wiruje w nich
to co nieuchwytne dłoniom spragnionym
Próbuję złapać ten promień słońca
w chłodnej garści
ogrzać zgrabiałe palce złudzeniem
Do czasu
aż powieki w spoczynek zapadną
Szaleńcem być mi dane
co tańczy w słońcu Twego spojrzenia
Choć nie pojmuje
i pojąc nie pragnie
5
28 odsłon 0 komentarzy

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie