przeciętniak

Wyszedł przed domek przeciętniak
O dość przeciętnej postaci,
I wzrok mu ze szczęścia zmętniał
Bo ujrzał wokół swych braci,
Co także wyszli przed domki,
A ich przeciętne dzieciaki
Puszczały sobie bąki,
Kolejki i różne tam takie...
Przeciętnak, kiedy tak stali,
Pomyślał: - Jest jakaś potęga
W tych, co się nabrać nie dali
Na sięganie, gdzie wzrok nie sięga,
Na łamanie czego rozum nie złamie,
Na mierzenie sił na zamiary,
Na bryły z posad ruszenie
I zawracanie gitary!
Bo gdybyśmy poszli na to
I gdybyśmy więcej umieli
To wtedy - zima czy lato -
Wybitni być byśmy musieli,
A przy tej wybitności
Czasu się nie ma w ogóle
Więc kiedyż przyjmować gości,
W ogródku posadzić cebulę,
Wpaść na rozmowę do Gieńka,
Podlać prymulki i palmy...
Głowa czasami aż pęka,
A ty bądź ciągle genialny!
Wciąż myślisz, nie możesz zasnąć,
Palce obgryzasz nocą...
Wybitność - jak słoń na własność,
Cenne to, ale po co?
I myśląc tak, wsparł się o płotek,
A w domu gaworzył osesek,
A obok bawił się kotek,
A pod drzewkiem wysikał się piesek,
A żona lepiła pierogi,
A pijaka wsadzono do suki,
A wujaszek wymoczył nogi,
A w TV był recital Łazuki,
A w promieniu kilku kilometrów
Trwał ten stan, pogodnie - jednolity,
Z deficytem wybitnych facetów....
Ale co tam! Mamy gorsze deficyty!
4
32 odsłon 1 komentarzy

Komentarze (1)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

copelza 12 lat temu
Czesiek to przy Jędrku pikuś. stawiam na to, że czytając Miłosza nie przemknął ci (po) twarzy nawet cień ćwierci uśmiechu. czytając Waligórskiego można się poryczeć ze śmiechu, ale po chwili zastanowienia wcale te teksty nie są do radości:)
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie