Przemiany wcieleń życia

Egzystencjalne
Mam w sobie demona,
Co wystawia sztukę o północy
Po to tylko, by ustąpić miejsca
Mrówce, co ciekawa poranka
Zamienia się w słonia porą późniejszą
Mieniącą się kolorami wachlarza
Emocji

A sztuki różne mają miejsce,
Jak różne sceny toczą się
Wraz z tokiem nowych wydarzeń
Spadku ciśnienia
Wrażeń
Poprzeplatanych wizjami nieznanej przyszłości

Upadam jak zwierzę w upalny dzień
Desperacko trzepocząc płetwami
Wyłowionej ryby
Szukam ratunku po to tylko,
By jak ptak wzlecieć ponad nieznane
Wyżyny
Gdyż mam wiarę i nadzieję
I mam siłę

Kiedyś przyjdzie czas, by uschnąć
Jak roślina na pustyni
Ale póki mamy krople rosy – żyjmy
Każdą z chwili
2
11 odsłon 0 komentarzy

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie