MŻY...
Mży sobie na park jesienny...
parasol
czarny
zbiera deszcz
kropelki
smętnie
kapią z niego
miarową
wystukując
pieśń
w tym zasłuchanym zamyśleniu...
wlecze się
jeden za
drugim krok
po liściach
mokrych
co się lepią
do myśli
ciemnych
niczym mrok.
parasol
czarny
zbiera deszcz
kropelki
smętnie
kapią z niego
miarową
wystukując
pieśń
w tym zasłuchanym zamyśleniu...
wlecze się
jeden za
drugim krok
po liściach
mokrych
co się lepią
do myśli
ciemnych
niczym mrok.