karzeł

I wyszedł przed publikę mały człowiek.
By być większym drabinkę mu dali.
I pluje jadem wszem i wobec.
Opluci wszyscy co blisko i daleko stali.

I myśli mały człowiek.
Że wielkim mężem jest stanu.
Myśli, że księżyc jest jego.
A to tylko zakompleksiony truteń.

Nasłuchał się pierdół w młodych latach.
Wyuczył w „dobrych” komunistycznych ławach.
I teraz próbuje zaszczepić nam to znowu.
Coś o czym zapomnieliśmy, dzięki Bogu.

Jednak tęsknota jest bardzo silna.
W narodzie upodlonym przez lata niewoli.
Za silną ręką. Za Panem i katem.
Niech oni wymrą a razem z nimi i karzeł.

Może wtedy, stanie się normalność.
Spojrzymy na siebie, choć ciut przychylniej.
Nie będzie cudu od razu.
Ale mam nadzieję, że będzie inaczej.
1
6 odsłon 0 komentarzy

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie