II

Egzystencjalne
Każdego ranka
Zmagam się ze wstaniem
By wieczorem
Być o dzień bliżej śmierci
Czas zabijam deskami-
Płuca smagam dymem
Codziennie nowy gwóźdź do trumny
Zasypiam na co dzień przytulona...
Poduszkę dzierżąc w ramionach
Złaknionych Twej obecności
Okryta ciężką kołdrą myśli
Upijam się muzyką
Do nieprzytomności
Zapadam się
W bezdennej otchłani
Dołującej samotności
Jest jak w niebie:
Łzy deszczu
I rozdzierające zaburzenia
Pogody ducha
Promieniste prognozy
Widzę jak przez mgłę
Tak blisko – dalekie
dwa brzegi rzeki
Złamane gałęzie
Pęknięty pień
Korzenie głęboko
utkwione w pamięci
Jak echo puste
Twe „kocham cie”
2
42 odsłon 3 komentarzy

Komentarze (3)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Isia1718 13 lat temu
Piekne... po prostu piekne... dla mnie rewelacja... klimat wiersza, każdy wers, słowo, idealna kompozycja, CUDO !!!!!
A
anonimminieczas 13 lat temu
cieszę się, że przypadł do gustu. szczerze mówiąc przygotowana byłam na atak krytyki, bo jestem nowym użytkownikiem, a to moje pierwsze publikowane gdziekolwiek teksty
chesterfield 13 lat temu
ja mogę tylko napisać swoje odczucia,ale nawet jak je napisze to one są nie warte twojego odczucia
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie