Szopka, proza, może i satyra
Wczoraj byłem na wiosce po zwierzęta do szopki przy kościele, żywe. Wielkie przeżycie i przygoda. W pierwszej miejscowości wzięliśmy 3 gęsi. Miały ponad 20 lat każda. Podobno żyją długo. Szły smutne do klatki, było mi ich żal. Jedna popatrzała na mnie z takim niepokojem , że zrobiło mi się głupio. Gdyby odemnie zależało, wypuściłbym je z powrotem. Zamknęliśmy skrzynię wozu i pojechaliśmy dalej. Tam na łące było stado baranów i owiec. Nie wyobrażałem sobie jak je można złapać, na tak dużym terenie. Przyszła gospodyni i powiedziała, że ma w oborze dla nas 3 owce, jedną małą. Pomyśłem, że będzie łatwiej. Nigdy tego nie robiłem. Nie pchałem się więc do przodu. Kolega ruszył śmiało . Po piętnastu minutach mu się udało jedną złapać Ja otwierałem drzwi, on niósł ją do samochodu. Wszedł na pakę i wypuścił, zamknęliśmy klapę. Próbował wyjść,ale owca z drugiej strony także. Został z nią zamknięty a mnie gospodyni kazała iść po drugą. Trzeba ją łapać z jedną nogę przednia i tułów. Są szybkie jak koty lub psy.
Wyobrażacie sobie jak w strachu szedłem. Co tam się dzialo...
Po jakimś czasie miałem ją , rzucała się na boki. Doszedłem do samochodu. Gospodyni uchylała drzwi, pierwsza owca chciała ociec. Nie mogłem więc mojej włożyć. Ledwo trzymałem. Dopiero jak tamtą zastawił klatką z gęsiami, otworzyliśmy i jakoś ja wepchnąłem, Kolega jednak nie mógł wyjść, bo owca za nim. Myślałem, że zostanie, a ja poprowadzę samochód. Przyszła jednak pomoc i się mu udało wyjść ze skrzyni wozu.Z małą nie było kłopotu.
Pojechaliśmy do szopki. Co tam było, to już może innym razem
Pozdrawiam
Wyobrażacie sobie jak w strachu szedłem. Co tam się dzialo...
Po jakimś czasie miałem ją , rzucała się na boki. Doszedłem do samochodu. Gospodyni uchylała drzwi, pierwsza owca chciała ociec. Nie mogłem więc mojej włożyć. Ledwo trzymałem. Dopiero jak tamtą zastawił klatką z gęsiami, otworzyliśmy i jakoś ja wepchnąłem, Kolega jednak nie mógł wyjść, bo owca za nim. Myślałem, że zostanie, a ja poprowadzę samochód. Przyszła jednak pomoc i się mu udało wyjść ze skrzyni wozu.Z małą nie było kłopotu.
Pojechaliśmy do szopki. Co tam było, to już może innym razem
Pozdrawiam