Kobieta u podnóża góry

U podnóża góry nazwanej od śmierci

Stał on, w płomieniach słońca, przyciskał do piersi

Kawałek siebie, który miał dotykać

Piasku na fałdach pustyni i smutku niebycia



Potem zszedł, w dół, z pagórka, roztrącając ziemię

Uważne kroki, krok za krokiem, bezdenne spojrzenie

W oczy, prostota gestu, przez dłonie, na dłonie

Spojrzał po raz ostatni, już, szedł w swoją stronę
0
1 odsłon 0 komentarzy

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie