Kawałek mnie

Nie widziałem kolorów od kilku miesięcy

Pamiętam, że było ciasno i duszno, koło mnie

Robiło się powoli coraz więcej miejsca

Wciąż bałem się zapomnienia, musiałem zapomnieć



Dłonie nie chciały dotyku, czas nie leczył rany

Dni, coraz dłuższe zimą, coraz krótsze latem

Starczały co najwyżej na bezmyślne trwanie

Butelkę przed snem ze strachu, poranek za strachem

I mocną, ciemną kawę, ciało, drżące z zimna

Niepewną myśl o jutrze, sen, głęboką ciemność

Ból niepamięci, jakbym nie mógł przyznać

że jestem na dnie, którego pragnąłem dosięgnąć
0
2 odsłon 0 komentarzy

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie