Poeta

Egzystencjalne
Późną jesienią w porywach wiatru
Usiadł poeta na ławce w parku
W jakimś prochowcu podszytym wiatrem
W koślawych butach w szaliku w kratę

Wyjął poeta z kieszeni palta
Kieszeń jak zwykle wiecznie rozdarta
Kartkę papieru z wierszami swymi
A wiersze jego już nie z młodymi

Przeczytał posiedział
W nagłym zamyśleniu, zapatrzeniu, zasłuchaniu
Twarz w dłonie wtulił i zapłakał
Po czym wyjął pióro w perłowej oprawie

Ostatni już raz spojrzał na nie
Ujął w palce i je złamał
Późną jesienią w porywach wiatru
Wstał poeta z ławki w parku

W jakimś prochowcu wiatrem podszytym
Poszedł przed siebie - poeta wszystkich, poeta niczyj
6
32 odsłon 0 komentarzy

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie