Głuchoniemy .

O życiu
Od urodzenia nic nie słyszał.
Dłońmi mówił, oczyma słuchał.
Rozumiał.
Słowami własnymi miłość tłumaczył.
Żadnego dźwięku ludzkiego nie słyszał.
Sumienia głos własny.
Tak, głośny i wyraźny.
Wieczorami składał ręce i w myślach dziękował.
Nazwał to darem, którego potrzebował.
Nie bolało go słowo, nie rozumiał znaczenia.
Taki skarb, dostał od Boga, lecz tylko on go doceniał.
2
32 odsłon 2 komentarzy

Komentarze (2)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

SWINKA PIGI 10 lat temu
B.ladny wiersz.

Nie wiem czemu ale nasuwa mi sie tutaj motyw ''dualizmu swiata''.Moze sie myle.Niewazne.

Pozdrawiam.
K
kaja-maja 10 lat temu
nie jeden jest w takim zachwycie za dar ponadczasowy nie trzeba mówić ani słyszeć by powiedzieć to co się chce oczami i dotykiem dłoni
zawsze mówię iż tacy ludzie mają większą intuicję niż człowiek zdrowy
robi z siebie kalekę zycia w:)
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie