Miłość istnienia

Kolejny dzień, w którym rozważam - istnienie
bez sensu, bez nadziei, bez kształtne wspomnienie
w którym jestem jeszcze, i byłem kiedyś - to przeszłość?
Ślad pozostawiony w nas samych jak uczynek niespełniony,dobry lub zły
decyduje o bycie duszy zamkniętej w pustym umyśle.

O czasie przychodzi godzina, niechciana, wiec samotnie przemija
a kołaczące serce w piersi nie mówi, a wolnym łoskotem sekundy wybija,
i tak z wolna staramy się odnaleźć w tym tłumie krwi w żyłach płynącej,
w tłumie zapachów i wspomnień dziecinności płaczącej.
Bo chcemy, a nawet żądamy, aby ktoś, znikąd z daleka, z krainy nieznanej
jak wiatr przyszłości szczęśliwej stanął w progu naszej miłości bezradnej
ukląkł i powiedział coś niespodziewanego, wymarzonego w ciszy nieposkromionej.

Aby potem poczuć coś - nie, szczęście - lecz ulgę
że udało się coś niezwykłego.
I w nieskończoności cieszyć się, ilekroć słonce na niebo się wspina
bo to nic złego w swojej niewinności smutku schowanego przed innych obliczem, żądać zrozumienia.

W życiu nie dane jest nam poznać czasu wszystkie chwile,
przez pęd szukania, siedzisz bezradnie czekając na znak
który nie nadejdzie, bo w milczeniu odrzucasz bezgłośny krzyk wołania o Ciebie.
16.11.2008
0
2 odsłon 0 komentarzy

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie