jak ćmę

Egzystencjalne
na szarym końcu samego siebie
wkopane w rakową komórkę
więdnie stłamszone chciejstwo
wielkiego ziarna gorczycy

stamtąd dochodzi cichy jęk
wrona Barabasza
w otwarte mięso
wrzyna się grzebie
nie spoczywa
dziobie ziarno

toczy się i toczy
ziarenko od wnętrza skóry
ślady żłobi
a gdy On zerka swą wiedzą
są nietrwałe
zaledwie wieczne

w poszukiwaniu intencji
sumienie pod mikroskopem
żyletką na cząsteczki
zadana ci sprawiedliwość

prześwietlona przez krew i wodę
zadane ci miłosierdzie

to nie sprawiedliwość jest surowa
to miłosierdzie potrzebuje
odrobiny sprawiedliwości
by światłem nie zabić ciebie grzesznika
jak ćmę
1
7 odsłon 0 komentarzy

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie