Wiersz do nieznajomej

Miłosne
W swoim sadzie tyle jabłek miałem
A ty byłaś najdojrzalszym okazem
Obok przejść bezczelnie nie śmiałem
Zostałaś przystankiem moich przechadzek

Drzewo które cię zrodziło oznakowałem
Malując na korze serce w twoim kolorze
Godzinami czujną wartę trzymałem
A jeśli przysnąłem śniłem tylko o tobie

W dotyku przypominałaś płótno jedwabne
Uwodzące z każdym kontaktem bardziej
Aż przestało starczać samo głaskanie
Ochota naszła nagła na skosztowanie

Zanurzyłem zęby płytko pod skórkę
Ze słodyczą przyniosłaś również ulgę
Wgryzłem się smakiem owładnięty głębiej
A poczuta gorycz zdradziła jaka jesteś
2
62 odsłon 5 komentarzy

Komentarze (5)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Avrilianna 14 lat temu
bywa
tamara 14 lat temu
Jednak ją posmakowałeś, to już nie jest nieznajomą.
B
beti 14 lat temu
Łał! Do najskromniejszych nie należysz. Niestety kuleje tu konstrukcja, rym, rytm, no i temat oklepany jak pośladki Heidi. Jest taki wiersz o gryzieniu pt.McDonald`s. Polecam!
S
Szekspir93 14 lat temu
beti najpierw trzeba zrozumiec wiersz czego ty nie zrobilas a twoja opinia przyjmuje ja jak kazda inna dzieki:)
S
Szekspir93 14 lat temu
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie