Sen o miłości.
Srebrny księżyc oświetlał moja twarz, wpatrzoną w gwiazdy, swoim bladym światłem. Z nieba padał biały śnieg , otulając cala ziemie miękkim puchem. Wiatr delikatnie poruszał igiełkami sosen , szumiąc cichutko jakby szeptał do mnie najbardziej skrytą tajemnice. Wreszcie zima ~ pomyślałam . Odeszłam od parapetu,zauroczona otaczającym mnie światem. Poszłam w stronę kominka- mojej ulubionej części tego małego, drewnianego domku w górach. Usiadłam na kanapie wpatrując się w tańczące języki ognia. Nagle, poczułam jak ktoś lekko przesuwał palcami ,po mojej skórze na ramieniu. Od razu wiedziałam , że to on. Poczułam jego spokojny oddech na moim karku , a następnie lekkie muśnięcie jego miękkich warg na mojej szyi. Nie czekając ani chwili odwróciłam się i spojrzałam w jego piękne brązowe oczy i zatonęłam w nich bez końca. " Kocham Cię " szepnął mi do ucha i nasze wargi złączyły się wyszeptując niezliczone obietnice wieczności.