Modlitwa

Egzystencjalne
Skończyła się we mnie już poezja.
jestem już tylko jak kartka papieru
tuląca niesforną plamę atramentu.
Zmęczony, skalany do śmierci.

Ach tchnij we mnie wichrem
Bym poszybował ponad drzewami
na tle zachodzącego słońca,
prosty, niepognieciony jak kiedyś.

Daj mi wypełnić niemą muzykę
I zakręcić się na dźwięk gitary
Zawołać z uśmiechem po brwi
I'm singing in the rain

A na sam koniec delikatnie
połóż mnie na dnie oceanu.
Bym rozpuścił się
i z niedoskonałościami się pożegnał.

A, gdy zdarzy się że czysty kiedyś,
na plaży będę się opalał,
dawną mą krwią
napisz mi coś miłego.
7
46 odsłon 1 komentarzy

Komentarze (1)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

JKZ007 13 lat temu
parę nieporadności językowych, jak dla mnie, ale będzie całkiem niezły po ich poprawieniu :)
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie