Rzymskie sprawki
Na świętego Izydora - prawda kwitła jak kamfora
I nie pomogli fizyci - mono klaszczący w amorach
A Konstantyn, co miał kaca
Znów się w grobie wyobracał
Diabeł do dziś zaciesza - niezbyt chlubna ich rola!
I nie pomogli fizyci - mono klaszczący w amorach
A Konstantyn, co miał kaca
Znów się w grobie wyobracał
Diabeł do dziś zaciesza - niezbyt chlubna ich rola!
Limeryk „Rzymskie sprawki” to satyryczna miniatura na temat doniosłych, a zarazem przewrotnych wydarzeń w dziejach chrześcijaństwa. Punkt wyjścia – „Na świętego Izydora” – to ironiczne odwołanie do czasów, gdy prawda i mądrość miały jeszcze autorytet, choć, jak kamfora, szybko ulotniły się z przestrzeni publicznej.
Wers o „fizytach – mono klaszczących w amorach” łączy dwa pozornie odrębne nurty teologiczne (monofizytyzm i ikonoklazm), by wskazać, że spory dogmatyczne często pełniły rolę tematów zastępczych, za którymi kryła się brutalna walka o władzę i wpływy. To nie Chrystusowe dwie natury były stawką, lecz kontrola nad tronem – świeckim i duchowym.
Postać Konstantyna z „kacem” to symbol cesarskiego dziedzictwa, które po jego śmierci zostało przeinaczone i w końcu zagarnięte – m.in. poprzez sfabrykowaną Donację Konstantyna – dokument, którym Kościół próbował przypisać sobie prawo do władzy nad światem zachodnim.
Całość zamyka diabelska puenta: nie tylko w sensie literackim, ale i moralnym – bo to, co miało być święte, padło łupem polityki, fałszu i przemocy.