Pożegnanie

Smutne
Jeszcze wczoraj ich trele
Wprawiały w drżenie moje żyły
Lekkie jak puch śpiewy
Unosiły moje serce ku górze.

Lubiłam siadać rano i z uśmiechem
Wsłuchiwać się w melodie natury
W ich zadziorne piski i ćwierkanie
Kiedy ganiały się jak dzieci

Szukam ich teraz wszędzie
Wyglądam szpitalnym oknem
Od szarówki świtu po brudny zmierzch
Z niepokojem patrzę przez zmatowiałe szyby.

Dziś nie słyszę żadnego
Moje serce bije równo i powolnie
Żadna melodia nie przyspiesza mi pulsu
Nie ma już ptaków we mnie.
2
11 odsłon 0 komentarzy

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie