Bez tytułu

I tak siedzę tu,

nie wiedząc co

i jak

ze sobą zrobić.



opycham się szaleństwem normalności,

całymi godzinami,

konsekwentnie i ambitnie,

szukam niepochowane po szufladach papierosy.



Ktoś mówi do mnie z głośnika

jezykiem konfliktu.

Ktoś krzyczy do telefonu,

jakies niepoukładane teorie

o zachwianiu

równowagi

?



obserwuję śpiące gołębie

i próbuję w chmurach

odnaleźć smutek,

bo wiesz...

nie brak mi usmiechu-

-widzę go zawsze,

gdy juz mam odwagę spojrzeć w lustro.



bo wiesz...

tu jest jak cholera zimno.
0
1 odsłon 0 komentarzy

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie