Ogień nienawiści
Na rożnie nienawiści skwierczysz niczym prosie,
Tłuszczem pychy ociekasz, umysł masz zadymiony.
Ogień palcami z płomieni pieści Twoje ciało,
Cierpiącym spojrzeniem błagasz śmierć by przyszła.
Z otwartych ran na ciele sączy się gęsta krew,
Na rożnie nienawiści obracasz się powoli.
W głuszy pośród ludzkich cieni dogorywasz samotnie,
Krnąbrność Twa skutecznie ucisza krzyk bólu.
Ciało obumiera, świadomość się podnosi,
Zrozumiałeś człowieczku, że nie było warto.
Na rożnie nienawiści swój żywot kończysz marny,
Mięśnie umęczone ogniem kurczą się boleśnie.
I w końcu czas nadchodzi, odczuwasz ukojenie,
Oddychasz przeciągle, ostatni świst wydajesz.
Dusza opuszcza ciało, patrzysz na nie z góry,
Jak na rożnie nienawiści śmierć Ciebie zastaje.
Tłuszczem pychy ociekasz, umysł masz zadymiony.
Ogień palcami z płomieni pieści Twoje ciało,
Cierpiącym spojrzeniem błagasz śmierć by przyszła.
Z otwartych ran na ciele sączy się gęsta krew,
Na rożnie nienawiści obracasz się powoli.
W głuszy pośród ludzkich cieni dogorywasz samotnie,
Krnąbrność Twa skutecznie ucisza krzyk bólu.
Ciało obumiera, świadomość się podnosi,
Zrozumiałeś człowieczku, że nie było warto.
Na rożnie nienawiści swój żywot kończysz marny,
Mięśnie umęczone ogniem kurczą się boleśnie.
I w końcu czas nadchodzi, odczuwasz ukojenie,
Oddychasz przeciągle, ostatni świst wydajesz.
Dusza opuszcza ciało, patrzysz na nie z góry,
Jak na rożnie nienawiści śmierć Ciebie zastaje.
też na łożu śmierci
wnętrze zżera niczym Rak
którego wszyscy mamy
jak też mamy kości wapienne
i jak skała niezniszczalne
niczym Słonia diamentowe kły
zwane porożem
gdzie nie każdy baranem się zda w:):)