Mrozy

Smutne
Igły cienkie skórę ranią,
cicho wolno, bym nie słyszał.
Pani wasza dała rozkaz,
wróćcie tylko z jego duchem.

Krwi rozlejcie ile trzeba,
łez nałapcie, gdzieś do kotła.
Zamroźcie serce, lub ubijcie.
Nie chcę słyszeć jego bicia.
Zgasił światło, więc jest nasz.
Wbijcie włócznie z ostrzem grzechu,
siatką nogi mu odbierzcie.
Język fałszem też zbiczujcie.

Zwiodła nam Pandora durnia.
Skusił się choć znał ją dobrze.
W brudnym teraz jest przedsionku,
nie chce drzwi otworzyć ciężkich.

Wie gdzie trafił, lecz nie za co.
Ja mu to wyśpiewam w rytmie.
W rytmie śmierci i łez bliskich.
Niech też cierpi tak ja oni.

To prawdziwą będzie karą.
2
11 odsłon 0 komentarzy

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie