zepsutym, vanitas

O śmierci
z mojej głowy wypływają wiązki czarnych,
smoczych języków.

myślę o tobie, jak się myśli o dziadku,
o zapachu dębowej fajki, sumiastym wąsie
i krwi na chusteczkach.

to nic, to nic.

jednak nie byłeś moim dziadkiem, w ogóle
rzadko bywałeś w naszym domu.
ale raz przyniosłeś mi kruka, który umiał tylko patrzeć,
przyjąć trochę pożywienia i
zdechnąć na tajemniczą chorobę.
tak, po prostu. o śmierci powinno się wiedzieć.

teraz podnoszę koc
- bryły tłuszczu, różaniec guzów,
kościół uchodzącego ciepła.
cieknie jak ze dwóch ciał,
nic nie ma tyle krwi.

może ty, ja
to nic?
5
47 odsłon 2 komentarzy

Komentarze (2)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

copelza 14 lat temu
jak nie wiem o czym to jest, to musi by dobre.
Młoda 14 lat temu
świetny
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie