w chorobie

O życiu
I twarz jego rozpromieniła się, serce niemal rozpłynęło z rozkoszy. Czymże była owa radość po długoletnim trwaniu w rozpaczy… dusza radowała się coraz bardziej, ciało drętwiało, a rzeczywistość coraz bardziej traciła pigment koloru. Ludzie nieświadomie odrzucali jakże chętnie zbędną istotę , tkwiącą po brzegi w dziecinnej i błogiej nieświadomości swojego istnienia, jakże różnej i odmiennej od reszty.
2
11 odsłon 0 komentarzy

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie