podróż do śmierci
zbuduję tratwę z marzeń
pewnego dnia,
by wypłynąć na bezkres oceanu
złożę ciało udręczone
zgłodniałej Matce Ziemi
napoję krwią od ran
ukrytemu złu w głębiach
błękitnej toni
nawet anioł nie zapłacze
pewnego dnia,
by wypłynąć na bezkres oceanu
złożę ciało udręczone
zgłodniałej Matce Ziemi
napoję krwią od ran
ukrytemu złu w głębiach
błękitnej toni
nawet anioł nie zapłacze