Synestezja zmysłowa hedonisty po spożyciu marihuany.

Egzystencjalne
Ja.
Kreacja.
Nim doszedłem na szczyt...
Nim się obejrzałem...
Stałem się już Bogiem.

W lustrze się przejrzałem
I nim się obejrzałem,
To się zesrałem.
Rymikiem brązowym kibel obsmarowałem.

I nagle CHUJ!
Coś się dzieje!
Cóż to za gnój?!
ALE JEBIE!

To rozkoszny smród spod napleta.
Cuchnie, co nie lada.
Zjadłbym se kotleta.
Ale twarda, stoi, ma szpada.

Bóstwo.
Kreacja.
Ja.
1
26 odsłon 2 komentarzy

Komentarze (2)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

gizela1 12 lat temu
po Pastorowemu-- ten kudłacz tak pisze
gizela1 12 lat temu
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie