Złoty dzień

[nikt jeszcze nie zauważył - wiersz można czytać dwojako]

W deszczowej porze, jesiennym płaszczem
poeta pisze, zakrywa ciało
Twarz opuchniętą, poranna zorza
kryje kapelusz, w tle, jakich mało

Słońce w zenicie zerka na zegar
stoi na baczność człowiek ponury
Zamiast wskazówek, cóż za pomyłka
widzi cyferki, Boże u góry...

W granacie niebo, deszcz groźnie chlapie
w czerń pociemnieje, za oknem burza
Jest dosyć wcześnie, wiatr drze chmurzyska
więc człowiek pisze, drzewami rusza

Robi się groźnie, wieczór zapada
jest coraz ciemniej, wichura wzrasta
latarnie gasną, deszcz nagle ustał
poecie smutno, wraca do miasta

I nocny pejzaż, wieś uciszoną
znów jednolity, huragan zostawił
Cichutko wokół, Bóg znowu w niebie
człowiek zasypia, dzień już ustawił.
1
26 odsłon 2 komentarzy

Komentarze (2)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Zuzia 15 lat temu
Wiersz jest piękny;)Bardzo spodobało mi się to wyrażenie: ,,Słońce w zenicie zerka na zegar"

Miło mi będzie jeśli skomentujesz któryś z moich wierszy;)

pozdrawiam;*
Pieniądz 15 lat temu
" Zamiast wskazówek widzi cyferki" - jak zwykle mnie szarpiesz:), super forma. Wrocław pzdr ;)
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie