******pa**

O przyjaźni
Uśmiech jego taki ciepły.
Oczy jego, mego przyjaciela.
Gesty wolne, płynne
Gdy trzeba
Energiczne, stanowcze.
Słowa jego zawiłe,
Jadące kilkoma trasami,
I choć z zewsząd, jakby w jedno miejsce.

Wiedza jego, jakby każdej książki znał smak.
I tak,
Wszyscy przy stole,
Popijając lekkie montepulciano d`Abruzzo,
Które on wybrał,
Medytujemy otumanieni
Jego świecącą osobą,
A w głowach modlimy się obrazami,
Zrodzonymi z matki wizji,
I ojca dźwięku.

Długo Zarząd zbiera się już
Po stracie.
Każdy w rogu,
Samotnie,
Płacząc nią, i plując w swoją
Wewnętrzną twarz,
Rytualnie śpiewa mantrę
„Coś Ty Zro Bił”

Jeden z nas,
Więcej wydał na raz,
Bo zbierane najdłużej oszczędności.

Chcąc, nie chcąc, w tany
Poszedł z łopatą,
Bo biznes miał być udany,
A zbrataliśmy się z Psychopatą.
3
16 odsłon 0 komentarzy

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie