Mimo to...
Odpychają Cię na ulicach
choć później będą prosić
byś przyjął ich jak swoje dzieci
wstają z ławek gdy tylko zauważą
że chcesz się przysiąść
udają, że Cię nie znają
odwracając swój chytry wzrok i kolejny
gwóźdź w Twe dłonie wbijając
z Twojego imienia uczynili
publiczny szalet
wyganiają Cię z domów
a przecież nie chciałeś im nic ukraść
tylko dać to czego nigdy nie mieli
nawet w szkolnych ławkach
nie ma dla Ciebie miejsca
z podium akademickiego
zostałeś strącony
Twoje słowa zniekształcają
nawet Ci, którzy codziennie
głoszą nowinę z ambony…
mimo to nadal jesteś
za nas…
dla nas…
po nas…
choć później będą prosić
byś przyjął ich jak swoje dzieci
wstają z ławek gdy tylko zauważą
że chcesz się przysiąść
udają, że Cię nie znają
odwracając swój chytry wzrok i kolejny
gwóźdź w Twe dłonie wbijając
z Twojego imienia uczynili
publiczny szalet
wyganiają Cię z domów
a przecież nie chciałeś im nic ukraść
tylko dać to czego nigdy nie mieli
nawet w szkolnych ławkach
nie ma dla Ciebie miejsca
z podium akademickiego
zostałeś strącony
Twoje słowa zniekształcają
nawet Ci, którzy codziennie
głoszą nowinę z ambony…
mimo to nadal jesteś
za nas…
dla nas…
po nas…
rzednie lecz nie mnie,fak są dla nas jak My dla nich,bez nas nie mieli by nic bo teraz na kocią łapę wolą żyć w:)+