Bez śladu mew

Egzystencjalne
nie czekam już na promień
rozcinam czerń na dwoje
przykrywam się ciemnością niczym kocem
w tą ostatnią noc bez gwiazd

wynurzam się z czarnej kadzi
na ciemnej alei gdzie wciąż straszą
kikuty starych drzew
nie czekam na pierwszą jaskółkę
nie będzie śladu białych mew

idę spopieloną ulicą przed siebie
gdzie nie ma ciał i nie ma dusz
i pytam sam swoje dzikie wnętrze
czy to już?

czy to już?
2
12 odsłon 0 komentarzy

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie