Czerwień

Katastroficzne
Nocy ogromną muszlę – z gładkiej porcelany,
Ciężkie chmury opuchłe śniegu zapowiedzią,
Pomników brąz błyszczący – pospołu ze śniedzią
I obraz jeszcze schnący, komuś obiecany

Starych murów piaskowiec szary i kremowy,
Smukłe wieże kościelne – w niebo skierowane,
Dziecięcej biblioteki – kolorowe ściany,
Dębów zimowo nagie – choć potężne – głowy

Bierze czerwień gorąca – w swe władanie twarde,
Nienasyconą paszczą skwapliwie pochłania,
By złączyć w jeden bezkształt – materię i formę,

Linię, figurę, bryłę, wyrazy i zdania.
Gdy zaś rankiem zmęczona łakomstwem swym zaśnie,
Okruch złocisty żaru – gdzieś pod pyłem zgaśnie…
1
7 odsłon 0 komentarzy

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie