W przejściu
Nie ty i nie oni
głębiej gdzieś, na wyrost
dla was, zawsze próbuję
nie mówić o nich!
Człowiek rodzi się z tętnicami
a to krańce serca, dłonie
na napływ się unoszące
w coś więcej, niż za nami!
I lepiej w tym udław się
jak w objęciu lub pożegnaniu
to ładne dla oczu jest w dzień
kiedy patrzą aż nazajutrz...
bo lepiej językiem nie mówić
jest nic, czego nie było
a o nich tak łatwo, że lecą
przed lustrem i dla niej, te łzy....
głębiej gdzieś, na wyrost
dla was, zawsze próbuję
nie mówić o nich!
Człowiek rodzi się z tętnicami
a to krańce serca, dłonie
na napływ się unoszące
w coś więcej, niż za nami!
I lepiej w tym udław się
jak w objęciu lub pożegnaniu
to ładne dla oczu jest w dzień
kiedy patrzą aż nazajutrz...
bo lepiej językiem nie mówić
jest nic, czego nie było
a o nich tak łatwo, że lecą
przed lustrem i dla niej, te łzy....
po to jest nam język dany by ominąc katusze
jak wizja jest ponadczasowa
tak realność nie winna być niepoczytalna
niczym człowiek bez rozumu
choć każdy z nim się rodzi jak sercem
skamieniałego łotra