sprawy nieskończone
Przyszły tak czarne chmury,
że łzy same żłobią koryta.
wlano prawdę do dziury,
dławi się, prawie nie oddycha.
Tchnięcia, pobudziły drzewa,
nie poruszając tych ludzi,
chcę choć smutki podzielać
z jedną w miejskiej dżungli
Duszą nas słowa, niewyrażone,
do tak wyraźnych- w którą stronę?
Pragniemy tylko kochać
i nie patrzeć wstecz,
choć chciałbym to naprawić,
sam nie mogę, dobrze wiesz;
dziś sprawy nieskończone,
pochwyciły mnie!
że łzy same żłobią koryta.
wlano prawdę do dziury,
dławi się, prawie nie oddycha.
Tchnięcia, pobudziły drzewa,
nie poruszając tych ludzi,
chcę choć smutki podzielać
z jedną w miejskiej dżungli
Duszą nas słowa, niewyrażone,
do tak wyraźnych- w którą stronę?
Pragniemy tylko kochać
i nie patrzeć wstecz,
choć chciałbym to naprawić,
sam nie mogę, dobrze wiesz;
dziś sprawy nieskończone,
pochwyciły mnie!