Pani D.

Smutne
Szkarłatna twarz przepita,
w ustach mieli język,
kolejny raz mnie wita
rwąc następne kęsy.

Ze śliskim uśmieszkiem
puszcza kaprawe oczko.
Nakarmić chce lękiem,
zabawiając się spłonką.

Jest w środku mojej głowy,
głośno tłucze obcasami
rozebrana do połowy,
rozmija się z zasadami.

Szepcze słowa niewygodne,
aż powieki mi wywraca.
Podpowiada myśli chłodne,
osobowość mi zatraca.

Jestem już apatycznym
fantomem
jej podłej intrygi.
Oddycham ze smolistym
mozołem
w szponach strzygi.

10 paź 2018
1
36 odsłon 3 komentarzy

Komentarze (3)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

K
kaja-maja 7 lat temu
jak to takie strzygi
wpierw depczą swoją godność
później innych w:)
też szkoda sobie głowę zawacać
bo smokiem przy takiej stać się można
mozolniakiem w:)
D
donata 7 lat temu
to chyba nie o mnie ten wiersz?
D
donata 7 lat temu
Miły strzał brak Ci odwagi do odpowiedzi .
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie