sam sobie

jeszcze mi serce w piersi stuka i krok mój w miarę żwawy

cóż z tego że skroń się posrebrzyła i wzrok osłab

włosy obetnę krótko i kupię nowe okulary

zrzucę zbędne kilogramy i wybiorę się na wycieczkę rowerową

może z plecakiem i czapeczką na głowie

upodobnię się do pokolenia lat siedemdziesiątych

mam swoje drogi i zakamarki w których potrafię zgubić czas

niech sobie szuka innych frajerów do rysowania bólu na ich twarzach

czekanie na Godota nie dla mnie

wolę bieg maratoński bardziej niż sprint na krótkim dystansie

nie znoszę sztafet - gubię w nich pałeczkę

jestem samotnym białym żaglem i niech tak zostanie jak najdłużej
0
1 odsłon 0 komentarzy

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

1 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie