Odchodzenie...

Przemijanie
Krok spruchnialego drzewa
Ktorego konar w bezsilnosci
zastygł w powietrzu.

I życie jeszcze sie tli
jak ostatni liść
Co zmaga się z wiatrem
Aby na gałęzi
utrzymac się jeszcze na chwile
I na ziemi nie spocząć.

Na przeszlość
spojrzenie jasniejsze
Ale tylko z pomocą wiatru
Co chmury przegania
Co słońce zaprasza
Co chmury przywraca
Co koronę drzewa targa
Ale już mniej królewską.

I myśli przelatują
Jak ptactwo
Jakby z własną
Śmiertelną duszą
Osobno
Kluczami
z tyłu w tył
Do nieznanych krajów.

Liść opadł
Cicho
samotnie
Do niesamotnych
A ziemia przyjęła
Bez lęku.
0
1 odsłon 0 komentarzy

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie