O Zmartwychwstaniu
Słońce
Co nigdy wzejść nie miało
swym blaskiem rozdarło
Już zmroczniałe niebo.
I ta siła przeogromna
Życiodajnym powiewem
Niechcianą pustynie
Do radości zbudziła.
Jakby z nurtem rzeki
Od źródła do morza
Siłą Miłości
Nadzieję
Na bezludziu rozlała
Gdzie każde ziarno
Ktore obumrzeć będzie chciało
Przyniesie plon najobfitszy.
Co nigdy wzejść nie miało
swym blaskiem rozdarło
Już zmroczniałe niebo.
I ta siła przeogromna
Życiodajnym powiewem
Niechcianą pustynie
Do radości zbudziła.
Jakby z nurtem rzeki
Od źródła do morza
Siłą Miłości
Nadzieję
Na bezludziu rozlała
Gdzie każde ziarno
Ktore obumrzeć będzie chciało
Przyniesie plon najobfitszy.