``Nicość``

``Nicość``



Patrze w dal, niewidząc niczego...

Ciemno wciąż, nie pytaj dlaczego...

Widze pola i drzewa, wiatr i marzenia...

Szydze z życia i nic się nie zmienia...

Kalecze sie, trwoga i krew...

Kołata mnie, niewyraźny śpiew...

Ostatnie bicie, serce bez życia...

Choć nadal żyję, tułam się w ukryciach...

Umrzeć tylko, nie obudzić się już...

Chce, krzyczę chce, wszędzie czerwieni tusz...

Pozwól dotrzreć, pozwól zakończyć...

Nie chce żyć, niech to się skończy...

Boje się!

Umrzeć chce!

Dlaczego nie?

Jest mi źle!

Ostatni to tekst, ostatni mój blask...

Ostatni szept, oraz ostatni wrzask...

Bez przeznaczenia moje życie się kończy...

Tylko wspomnienia i krwawiące oczy...

Cały mój świat, zaszedł nagle mgłą...

Mego życia kat, idzie drogą mą...

Stąpa, kroczy, chwyta w swe szpony...

Patrzy w me oczy, cały zakrwawiony...

Uśmiech mój straszy, bo nie boją się...

Nie mam marzeń więc nadal tu stoję...

W ręku mam nóż, w drugim ręku serce...

Umieram już i me życie w poniewierce...

Dlaczego to mnie cieszy, dlaczego to mnie bawi???

Dlaczego nie płacze, tylko krzycze zabij???

Chmury nade mną, do końca we mnie...

Widzę czarną ziemię i miejsce ciemne...

Dosięga mnie dłoń, piękny dotyk tęczy...

Wbija w mą skroń marzeń sztylet wieczny...

Upadam bez ruchu, choć krzycze pomocy...

Patrze ze łzami prosto w Twoje oczy...

Ostatnie tchnienie, symbol mej duszy...

Jedno westchnienie i me życie się kruszy...

Warto było, Twoja ręka w mojej...

Na to czekałem i oddałem życie swoje...

Delikatny ten dotyk, marzenie ziszczone...

Największy skarb złoty, życzenie spełnione...

Teraz umrzeć lecz z miłości uśmiechem...

Leże już w trumnie i otwieram powieke...

Znów taki sam, nicość mnie dosięga...

Pewna osoba to przyjaźni wstęga...

Podaje mi dłoń, zalepia me rany...

Ulecza mą skroń, tak poprostu za nic...

I razem z chmurami...

Tak oblany łzami...

Jestem tu by, być nadal z wami...

Gosiu, dzięki Tobie, przyjaźni Twojej...

Patrze na gwiazdy, jestem, tu stoje...

Brak mi słów Gosiu kochana...

Mam wesołe oczy od samego rana...

Łezka sie toczy taka wspaniała...

Więc za Tobą krocze, życie mi dałaś...

Na kolanach do Ciebie, gdy jesteś w potrzebie...

Jak?tego nie wiem, Twoje miejsce w niebie...

Już upadłem lecz podniosłem się...

Dzięki Tobie, gdy ujrzałem Cię...

Patrze w górę, dwudziesta druga...

Gwiazdy smutne, czy doczekają jutra...

Migocą, mrugają, patrzą prosto w źrenice...

Delikatnie machają, to właśnie widze...

Widzę co chcę i dobrze wiem...

Podniosłem się, choć był smutny dzień...

Ide dalej, cele odnajduje...

Mam swoją wiare, przyjąźń tu góruje...

Kończe już, dziękuję dwóm osobom...

Świat pełen burz lecz oni nadal sobą...

Gosi i Cinkowi mówie wielkie dzięki...

Właśnie dzięki wam ten świat jest piękny...



Budze się nad ranem, łzami zńow oblany....

Brakuje oddechu osoby kochanej...

Dusze się wciąż, bezdech mnie męczy...

Jak uparty wąż, ścina me zakręty...

Do śmierci nakłania, nie chce tego...

Dosyć mam płakania, krzycze dlaczego???

Uderzam się w twarz, podchodzę do okna...

Odmierzam czas do życia końca...

Padam na ziemię pzry wschodzie słońca...

Jasność widze, jasność, biel cudownych chmur...

Blask, złość, blask i upadły mur...

Okrzyki dusz wołające mnie...

Lecz ja nie moge, czekam na życie...

Życie wspaniałe, życie me cudne...

Takie doskonałe i nigdy nie nudne...

Brakuje mi jednego, anioła blasku...

Takiego ślicznego, kochanego o poranku...

I właśnie czekam, doczekać sie nie moge...

Miłości przekaz, kocham tylko trwoge...
0
2 odsłon 0 komentarzy

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie