Zmierzch
Pośród zwiędłych rąk i gasnącego słońca
Siedzi dziecko w kokon zwinięte
Z drżeniem kończyn oczekując końca
Tego co w nim siedzi zlęknięte
Nieopodal szarych szumiących wierzb
Spływających krwią potoków
Leży niewiasta toczona przez świerzb
Tonąca w odmętach mroku
Smutno patrzy na rozpędzony świat
Czarna łza zwilża jej policzek
I mimo tak niewielu za sobą lat
Widzi przed sobą tylko… stryczek
Siedzi dziecko w kokon zwinięte
Z drżeniem kończyn oczekując końca
Tego co w nim siedzi zlęknięte
Nieopodal szarych szumiących wierzb
Spływających krwią potoków
Leży niewiasta toczona przez świerzb
Tonąca w odmętach mroku
Smutno patrzy na rozpędzony świat
Czarna łza zwilża jej policzek
I mimo tak niewielu za sobą lat
Widzi przed sobą tylko… stryczek