Zwiędły kwiat
Niczym kwiat bezlistny, zwiędły, pozbawiony mocy
Spoglądam przez kryształowy firmament mglisty
Szukam ciepła łagodnego wśród zaklętej nocy
Choć w ręku płomień, wewnątrz zamęt krwisty
Wieczyste orkany wulkanicznym miotają popiołem
Parzące blizny przywodzą, walczą ze spokojem
Lecz pnącza lodowe zrastają rysy zwęglone
Nie mając nawet ogłady na urazy znęcone
Spoglądam przez kryształowy firmament mglisty
Szukam ciepła łagodnego wśród zaklętej nocy
Choć w ręku płomień, wewnątrz zamęt krwisty
Wieczyste orkany wulkanicznym miotają popiołem
Parzące blizny przywodzą, walczą ze spokojem
Lecz pnącza lodowe zrastają rysy zwęglone
Nie mając nawet ogłady na urazy znęcone