Ulga

wśród rudych drzew
szmaragdowych błysków
i skrawków chlorofilu

przechadzam się
czekając na deszcz
spragniona odnowy
zbawiennego orzeźwienia

wyglądam kropli
w stanie nieważkości
i łaknę
jak ziemia po suszy

wśród rudych drzew
spływa na mnie
wyczekiwana fala
katharsis

zrzucam napięcie
skrępowanie
wreszcie czując
ulgę
8
81 odsłon 4 komentarzy

Komentarze (4)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Livia 12 lat temu
Twoje ćmy dały mi w kość :)
Helen 12 lat temu
:)
Beatrice 12 lat temu
Jeśli mam być szczera, to brakuje mi tu metafor. Miałam Ci podpowiedzieć, jak ja bym to widziałą, ale wtedy nie byłby to już Twój wiersz. No i właśnie posunęłaś mi pomysł na wiersz :-) Pozdrawiam :-)
Livia 12 lat temu
Beatrice- rozumiem :) troszkę zmieniłam treść i tytuł. Pisz :)) Pozdrawiam.
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie