nie pragnę
wspinać się wysoko
nad kresy
na palcach
po białe fajerwerki
szukać uznania
w lesie pełnym
zbutwiałych drzew
i suchych igieł
spoglądać
w lustro
by widzieć tylko
narzucony płaszcz
niszcząc kolejne kartki
paląc za sobą bezczynność
mam prawo do siebie
nad kresy
na palcach
po białe fajerwerki
szukać uznania
w lesie pełnym
zbutwiałych drzew
i suchych igieł
spoglądać
w lustro
by widzieć tylko
narzucony płaszcz
niszcząc kolejne kartki
paląc za sobą bezczynność
mam prawo do siebie