mimowolnie

płonę
z zazdrości
jak Rzym
za czasów Nerona
nie mogąc ogarnąć
przynależności

mimowolnie
grzeszna namacalność
rzeźbi obrazy
myślą
słowem
czynem

marzeniem

powołać do życia
metacielesność

wolną od materii
nieobarczoną przyziemnością
utopijną

czystą jak łza
6
81 odsłon 5 komentarzy

Komentarze (5)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Livia 12 lat temu
:) cieszę się, że czytasz kilka razy :)) to tak, jakbyś nie mogła się z nim rozstać :)
Helen 12 lat temu
Livia ty masz razem z Eforą dzień zabierania oddechu....cudny wiersz:)
tomek1972 12 lat temu
jednak jest coś w tej lepszej połowie świata, aż się boję oglądać Sexsmisję czy aby to nie jest proroczy film ? Panie rządzą cóż głowę chylę
Livia 12 lat temu
:)
K
kokosanka 12 lat temu
Livio, Efora ma dużo racji, ale tez można by zinterpretować Twój utwór tak, że po jakimś traumatycznym zdarzeniu pojawia się pragnienie powrotu do poprzedniego stanu, poprzedniego porozumienia i serc i ciał, jest mowa o zazdrości oraz powołaniu do życia, stad ten wniosek
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie