bezSILNY

Przystanął na chwilę. Z potarganego swetra, wyjął kilka drobnych- marnych krążków, od których tak wiele zależy. Na jego czarnej od brudu dłoni, monety wydawały się czymś niezwykłym. Błyszczały jak prawdziwe złoto. Myślał przez chwilę. Nabrał w płuca powietrza, za które przynajmniej nie trzeba płacić. Było tak rześkie, jak powiewy niesione z falami Bałtyku. Miał to szczęście, że poznał polskie wybrzeże. Często wskrzeszał tamte krajobrazy, które pochował w szufladach pamięci.
Dziś był szczęśliwy. Szczęśliwszy niż wczoraj, niż rok temu... Był wolnym człowiekiem. Bez środków do życia, ale z zapasem wiary i nadziei. O tej trzeciej- miłości, wolał nie wspominać. To ona uwięziła go, w najgorszych zakamarkach bezsilności. Odebrała mu rozum. Rozczarowała. Sprawiła, że część jego duszy, pozostała na zawsze w innym człowieku...
Nie myślał dziś o tym. Cieszył się chwilą... Właśnie mijało pół roku, od kiedy wyszedł na ulicę.
6
71 odsłon 4 komentarzy

Komentarze (4)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

zyga66 11 lat temu
zaciekawiłaś mnie, czekam na ciąg dalszy :p
Helen 11 lat temu
ja też czekam na ciąg dalszy.......nie ociągaj się proszę;))) i powiem że mnie to zainspirowało diabelniee....
Livia 11 lat temu
dzięki Kochani:* mam pomysły na jego historię, kto wie, co się jeszcze wydarzy :P
katharsis 11 lat temu
interesuje mnie czemu musiał wyjść na tą ulicę :-)
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie