Alkoholik

O życiu
Oddzielony od świata
z własnego wyboru
Nie dostrzegał blasku
i nie widział torów
Tylko ciepło czuł
jak grzało mu twarz
Sumienie swe kuł
a wokół gęsty las
I budzi się rano
i znowu pije
Słońce pali mordę
i ogrzewa szyję
Smutki powracają
a bez nich żyć nie może
wszędzie widzi liny łańcuchy i noże
Po kilku dniach
a przedtem latach męki
człowiek ma koszmary
stuki trzaski szmery
I leczyć się chce
a ciało nie pozwala
z szopą na głowie
głazy życia przewala
Mówi że się zmieni
bo tak być kiedyś musi
życie swe doceni
chłopak z białorusi.
1
27 odsłon 2 komentarzy

Komentarze (2)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

M
mopek 15 lat temu
Chociaż światłością już nie grzeszę
i nie przekraczam nowych granic,
mit prometejski mnie pocieszył -
ochoczo wznoszę swój kaganiec.

Jeszcze potrafię śmiechem parsknąć;
piję za marskość!
A
anabell 15 lat temu
Podoba mi się, jest taki wyrazisty .. ma tą głębię.
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie