Spotkanie
•
kolejną bitwę wygrywa noc
w odwiecznej z dniem toczonej walce
dokoła suchych liści moc
i wieczór ucieka, jakby przez palce
na najciemniejszej przysiadam ławce
jesienny księżyc wschodzi gdzieś tam...
i proszę Boga - łask wszelkich dawcę
by dziś spotkanie darował nam...
i słucha szeptu mej prośby Bóg
i niedaleki słyszę już krok...
zobaczyć wreszcie będę Cię mógł
jasność Twej twarzy rozświetla mrok
i radość? szczęście? nie...jednak nie...
ból znów rozrywa serce me
bo idziesz dalej nie widząc że
tak bardzo, tak strasznie kocham Cię...
ze smutkiem powlokłem nogi do domu
i znowu w myślach buduję mur...
o moim cierpieniu nie powiem nikomu!
widać pisany mi jest sznur...
w odwiecznej z dniem toczonej walce
dokoła suchych liści moc
i wieczór ucieka, jakby przez palce
na najciemniejszej przysiadam ławce
jesienny księżyc wschodzi gdzieś tam...
i proszę Boga - łask wszelkich dawcę
by dziś spotkanie darował nam...
i słucha szeptu mej prośby Bóg
i niedaleki słyszę już krok...
zobaczyć wreszcie będę Cię mógł
jasność Twej twarzy rozświetla mrok
i radość? szczęście? nie...jednak nie...
ból znów rozrywa serce me
bo idziesz dalej nie widząc że
tak bardzo, tak strasznie kocham Cię...
ze smutkiem powlokłem nogi do domu
i znowu w myślach buduję mur...
o moim cierpieniu nie powiem nikomu!
widać pisany mi jest sznur...