POD WPŁYWEM PRZYSTOJNEGO BLONDYNA
Nie zapomnisz tej nocy kochanie
Jak patrzyłam w oczy twoje
Myślałam, że chcesz tylko zaszaleć
Z pożądania cały płonąłeś
To nie było tylko pożądanie
Bo ty zostawiałeś dom i żonę
A ta jedna noc odmieniła nam całe życie
Myślisz sobie że to koniec baśni
Tak ci się tylko wydaje miły
Jedną z gwiazd dałeś mi na pamiątkę
A ona nam wieczną miłość daje
Wielki i szybki pociąg miałeś do mnie
Taką oto ciuchcią do mnie jechałeś
Chcesz bym była tylko pod twym wpływem
Przystojnego blondyna jak ciebie
Lubisz żebym to ja była twoim życiem
Uwielbiasz gdy ja tylko spełnię
Spełnię ci cztery życzenia twoje
Jak patrzyłam w oczy twoje
Myślałam, że chcesz tylko zaszaleć
Z pożądania cały płonąłeś
To nie było tylko pożądanie
Bo ty zostawiałeś dom i żonę
A ta jedna noc odmieniła nam całe życie
Myślisz sobie że to koniec baśni
Tak ci się tylko wydaje miły
Jedną z gwiazd dałeś mi na pamiątkę
A ona nam wieczną miłość daje
Wielki i szybki pociąg miałeś do mnie
Taką oto ciuchcią do mnie jechałeś
Chcesz bym była tylko pod twym wpływem
Przystojnego blondyna jak ciebie
Lubisz żebym to ja była twoim życiem
Uwielbiasz gdy ja tylko spełnię
Spełnię ci cztery życzenia twoje
Chłodne piwko w cieniu pić
Leżeć w trawie, liczyć chmury
Gołym i wesołym być
Nic nie robić, mieć nałogi
Bumelować gdzie się da
Leniuchować, świat całować
Dobry Panie pozwól nam
Jedzie pociąg z daleka, na nikogo nie czeka
Konduktorze łaskawy, byle nie do Warszawy / 2
Nic nie robić, nie mieć zmartwień
Chłodne piwko w cieniu pić
Leżeć w trawie, liczyć chmury
Gołym i wesołym być
A prywatnie być blondynem
Mieć na głowie włosów las
I na łóżku z baldachimem
robić coś nie jeden raz
Jedzie pociąg z daleka, na nikogo nie czeka
Konduktorze łaskawy, byle nie do Warszawy
Być ponadto co nas boli
Co ośmiesza tylko nas
Wypić z wrogiem beczkę soli
Dobry Panie pozwól nam
Nie oglądać wiadomości
Paru gościom krzyknąć pass
Złotej rybce ogryźć ości
za to co przyniosła nam
Ryszard Rynkowski - Zwierzenia Ryśka